Polityka – blog

styczeń 10, 2008

Nagranie Ziobro-Lepper zmanipulowane?

Zaszufladkowany do: PiS, Polityka, Rząd, Samoobrona — stwor @ 8:23 pm

B. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapewnił w środę, że nie manipulował nagraniem swej rozmowy z Andrzejem Lepperem, ale jej oryginał skasowano z dyktafonu; prokuratura ma kopię na CD. Za insynuacje uznał podejrzenia manipulacji i rozważa kroki prawne.

Chodzi o nagranie, które latem zeszłego roku Ziobro – wówczas minister sprawiedliwości – przedstawił dziennikarzom, jako dowód, że Lepper kłamie twierdząc, iż to on poinformował go o przygotowywanej akcji CBA w resorcie rolnictwa.

W środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Katarzyna Szeska oświadczyła, że nagranie rozmowy Ziobry z Lepperem “na nośniku przedstawionym prokuraturze jest najprawdopodobniej nieoryginalne”. Według RMF FM, które pierwsze poinformowało o sprawie, śledczy dysponują dwoma nośnikami – płytą skopiowaną z komputera, na który przeniesiono nagranie z dyktafonu, a także samym twardym dyskiem.

Zobacz: Ziobro: Podam prokuratorów do sądu

Andrzej Lepper pozywa Ziobrę

Reagując na to na specjalnej konferencji prasowej Ziobro zapewnił, że nagranie nie zostało zmanipulowane, a podobne doniesienia są nieprawdziwe i traktuje je jako insynuacje. “Podjąłem wstępne rozmowy z prawnikami. Ustalimy, czy to dziennikarze zostali wprowadzeni w błąd przez przedstawicieli prokuratury, czy insynuacje podaje radio RMF” – mówił.

Według Ziobry, podobne doniesienia służą “politycznemu odwróceniu uwagi od fiask i cudów Donalda Tuska”. Dodał, że podobnych tematów zastępczych będzie więcej, by “odwrócić uwagę od oszustw wyborczych, jakie w swoim czasie były zawarte w przesłaniu wyborczym PO”, chyba że – jak zastrzegł Ziobro – Platforma ma program poprawy sytuacji służby zdrowia, a wtedy i on go poprze.

B. minister powtórzył, że przekazał prokuraturze materiał dowodowy w formie kopii nagrania swej rozmowy z Lepperem. Przyznał, że po nagraniu tej rozmowy o skopiowanie nagrania z dyktafonu na komputer i przegranie pliku na CD, poprosił swego ówczesnego zastępcę – wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga, którego – jak powiedział dziennikarzom – “niektórzy z państwa nazwali profesorem”. “Rzeczywiście pan prokurator Engelking jest człowiekiem wszechstronnie uzdolnionym, bo niezależnie od tego, że jest znakomitym prawnikiem i świetnym prokuratorem, oprócz tego jest człowiekiem, który znakomicie zna świat wirtualnej rzeczywistości” – dodał b. zwierzchnik Engelkinga.

Nagranie zostało skopiowane na komputer, a następnie sporządzono kopię nagraną na płytę CD, która trafiła do prokuratury. Ziobro przekazał prokuraturze także sam dyktafon, który nazywa “gwoździem do politycznej trumny Andrzeja Leppera”, ale – jak mówił – nagranie z dyktafonu zostało skasowane. “Nie archiwizowałem na dyktafonie takich nagrań, bo nie sądziłem, że może ono być potrzebne do celów dowodowych. Życie potoczyło się inaczej” – tłumaczył Ziobro.

Twierdził on, że “nie można dokonać manipulacji nagrania w formie cyfrowej”, przekonując, że nagranie takie skopiowane “choćby tysiąc razy zawsze będzie identyczne”, co gwarantuje, że nagranie nie było manipulowane – w przeciwieństwie do kopii analogowych, które tracą jakość. Dodał, ze złożył zeznania w prokuraturze, z czego się nie wycofuje. Zaapelował do dziennikarzy, by domagali się od prokuratury ujawnienia jego zeznań i podawania przez nią pełnej, a nie wycinkowej informacji.

Ziobro przypomniał, że w toku śledztwa biegli badali nagranie i uznali je za autentyczne, a ich opinia była “kategoryczna”. 22 sierpnia zeszłego roku ówczesny Prokurator Krajowy Dariusz Barski informował, że biegli z Zakładu Kryminalistyki i Chemii Specjalnej ABW stwierdzili, iż nagranie rozmowy Ziobro-Lepper powstało 14 czerwca, a dyktafon został włączony przed rozmową i wyłączony po jej zakończeniu. Prokurator krajowy dodawał wtedy, że dyktafon zarejestrował przed jego wyłączeniem późniejszą rozmowę Ziobry, prawdopodobnie z funkcjonariuszem BOR.

Barski podkreślał w sierpniu, że nagranie potwierdza wersję Ziobry, że nie informował Leppera o akcji CBA w sprawie podejrzenia korupcji w resorcie rolnictwa.

W środę przed konferencją Ziobry rzeczniczka prokuratury Katarzyna Szeska nie chciała się odnosić do wiadomości dotyczących nagrania. “Ustalamy pierwotny nośnik. Zależy nam na ustaleniu prawdy obiektywnej” – powiedziała odmawiając zarazem odpowiedzi na pytanie, czy oznacza to, że śledczy nie mają dotąd właściwego dyktafonu i czy prokuratura wystąpi do Ziobry o jego dostarczenie. “Ujawnianie szczegółów mogłoby zaburzyć właściwy tok śledztwa” – dodała Szeska.

Nagranie rozmowy Ziobry i Leppera, które latem zeszłego roku Ziobro jako minister sprawiedliwości przedstawił dziennikarzom, miało być dowodem na to, że Lepper kłamie twierdząc, iż to Ziobro poinformował go o przygotowywanej akcji CBA w resorcie rolnictwa. Ziobro uznał to za fałszywe oskarżenie go przez Leppera. Sugerowano nawet, że Lepper może usłyszeć taki prokuratorski zarzut.

W sierpniu – jak informowała wtedy przedstawicielka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Marzanna Mucha-Podlewska – śledczy mieli stwierdzić, że nagranie dostarczone prokuraturze przez Ziobrę jest autentyczne. W środę radio RMF FM podało, że prokuratura zmieniła w tej sprawie zdanie, gdy śledztwo przejęli nowi prokuratorzy, którzy zaczęli odkrywać zupełnie nowe fakty w tej sprawie.

Wątek związany z nagraniem rozmowy Ziobro-Lepper, jest częścią śledztwa w sprawie przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa, w którym zarzuty postawiono b. ministrowi SSWiA Januszowi Kaczmarkowi, b. szefowi policji Konradowi Kornatowskiemu, szefowi PZU Jaromirowi Netzlowi i biznesmenowi Ryszardowi Krauzemu. Dotyczy to innego wątku – domniemanego spotkania Kaczmarka z Krauzem w hotelu Marriott.

grudzień 17, 2007

Beger nie stawiła się w prokuraturze

Zaszufladkowany do: Polityka, Samoobrona — stwor @ 4:50 pm

Prokuraturze Rejonowej w Szamotułach nie udało się w poniedziałek przesłuchać byłej posłanki Samoobrony Renaty Beger. Nie stawiła się w siedzibie prokuratury, gdzie była wezwana.

Prokurator miał zamiar postawić Beger zarzut płacenia za podpisy na listach poparcia dla kandydatów Samoobrony w wyborach. Grozi jej kara 10 tysięcy złotych grzywny.

- Na razie nie wiemy, dlaczego Renata Beger nie pojawiła się w prokuraturze. Sprawdzamy, czy zawiadomienie zostało prawidłowo doręczone. Chcemy w najbliższym czasie doprowadzić do przesłuchania byłej posłanki – powiedział prokurator rejonowy w Szamotułach, Paweł Gryziecki. Dodał, że zawiadomienie wysłane było we właściwym czasie.

Była posłanka jest nieuchwytna, nie odbiera telefonów.

We wrześniu media opublikowały film nagrany ukrytą kamerą i relację byłej działaczki Samoobrony, która twierdziła, że Renata Beger zachęcała ją do płacenia za zbieranie podpisów pod listami poparcia przed październikowymi wyborami parlamentarnymi.

Śledczy przesłuchali wcześniej innych świadków w sprawie płacenia za podpisy. Wśród nich byłą działaczkę Samoobrony Renatę Jankowiak, która miała na polecenie Beger zbierać podpisy za pieniądze i która uczestniczyła w nagraniu rozmowy z byłą posłanką.

Kamera zainstalowana przez dziennikarzy “Gazety Wyborczej” w mieszkaniu Jankowiak zarejestrowała, jak Beger płaci jej 240 złotych.

Po ujawnieniu sprawy przez “GW”, Beger zapewniała, że nie płaciła za zebrane podpisy, tylko rozliczała się ze współpracownicą za paliwo zużyte w trakcie ich zbierania.

W ubiegłym tygodniu w Sądzie Rejonowym w Pile rozpoczął się proces Beger, oskarżonej o fałszerstwa na listach poparcia w wyborach do Sejmu w 2001 roku. Prokuratura zarzuciła jej, że od czerwca do sierpnia 2001 r. dopuściła się nadużycia i fałszerstwa przy sporządzaniu list osób popierających kandydatów Samoobrony.

grudzień 16, 2007

Lepper i Krauze chcieli obsadzić wysokie stanowiska

Zaszufladkowany do: Polityka, Samoobrona — stwor @ 6:03 pm

Szykuje się przełom w śledztwie dotyczącym afery gruntowej i przecieku tajnych informacji. Prokuratura dysponuje kolejnymi nagraniami z kamer i rozmów telefonicznych, które mogą w istotny sposób zmienić bieg tego postępowania – informuje serwis wprost.pl.

Ważnym dowodem jest nagranie z kamery zamontowanej w Ministerstwie Rolnictwa. 6 lipca 2007 r. zarejestrowała ona, że o godzinie 13.02 do gmachu resortu wszedł ówczesny szef policji Konrad Kornatowski. Towarzyszył mu współpracownik Ryszarda Krauzego. Czy osoby te zmierzały do gabinetu ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera? – Nie znam się z Konradem Kornatowskim, w życiu nawet mu nie podałem ręki – zarzeka się Lepper. Sam Kornatowski jest nieuchwytny.

Śledczy badają księgę wejść do ministerstwa, która może dać odpowiedź na pytanie, czyim gościem był komendant policji. To bardzo istotne, bo właśnie 6 lipca miało dojść do przekazania łapówki współpracownikom Leppera – Andrzejowi K. i Piotrowi R. Według ustaleń funkcjonariuszy CBA, pieniądze za odrolnienie gruntów pod Mrągowem mogły trafić także do Leppera. Piotr R. w ostatniej chwili się wycofał – zdaniem prokuratury stało się tak z powodu przecieku.

Dowody, jakimi dysponuje prokuratura, mogą też rzucić nowe światło na nieformalne wpływy, które miał w rządzie Ryszard Krauze. W czasie gdy trwały działania operacyjne CBA w sprawie afery gruntowej, Andrzej Lepper kilkakrotnie rozmawiał z szefem Prokomu. – Andrzej, ten facet ma zostać w ZUS – mówił Krauze Lepperowi podczas jednej z nagranych rozmów. Było to wówczas, gdy zmieniano szefa ZUS: Aleksandrę Wiktorow zastąpił Paweł Wypych, zapowiadający ogłoszenie konkursu na nowych dyrektorów.

Andrzej Lepper nie wypiera się znajomości z Ryszardem Krauze. – To, że pana Krauzego znam, nie jest tajemnicą. Rozmawialiśmy wiele razy, może też i o ZUS, ale tego nie pamiętam – mówi “Wprost” szef Samoobrony.

Kim jest człowiek, na którym zależało Krauzemu? W rozmowie, do której treści dotarł tygodnik, jego nazwisko nie pada, ale zdaniem rozmówców z Ministerstwa Sprawiedliwości, jest to osoba mająca wpływ na decyzje o komputeryzacji ZUS. Za jego system informatyczny odpowiada Prokom, od 2000 r. komputeryzujący zakład.

Łódzka prokuratura, prowadząca śledztwo w sprawie seks-afery, przekazała do Prokuratury Krajowej także zeznania jednego ze świadków, który mówi o naciskach Leppera na obsadę stanowisk w jednej ze spółek państwowych podległych ministrowi rolnictwa. Według świadka, Lepper na prośbę Krauzego we władzach jednej ze spółek umieścił bliską znajomą biznesmena.

Więcej w najbliższym, świątecznym wydaniu tygodnika “Wprost”, w sprzedaży od poniedziałku, 17 grudnia.

grudzień 8, 2007

Lepper: mamy być z ludźmi pracy

Zaszufladkowany do: Samoobrona — stwor @ 5:48 pm

Szef Samoobrony Andrzej Lepper powiedział, że Samoobrona “musi być z ludźmi pracy”, bo w tym jest przyszłość jego ugrupowania. Zapowiedział zwołanie na przyszły rok kongresu, na którym podda pod głosowanie swoje przewodnictwo w partii.

W Warszawie obradowała Rada Krajowa Samoobrony. Podczas konferencji prasowej w przerwie w obradach Lepper oświadczył, że Samoobrona wraca do korzeni. Jak mówił, w Polsce potrzebna jest partia ludzi pracy, partia socjalna, czy nawet partia protestu.

- Samoobrona wraca do swoich działań takich, jakie były na początku. Trochę jednak za mało ja jako przewodniczący i inni członkowie prezydium, Rady Krajowej byliśmy w terenie, a za dużo czasu poświęcaliśmy na zbędne dyskusje – stwierdził szef Samoobrony.

Według Leppera, w związku z powstaniem Partii Regionów – którą tworzy grupa dotychczasowych działaczy Samoobrony m.in. Krzysztof Filipek – “nie ma strat w strukturach terenowych Samoobrony”. Mimo tego, właśnie rozbudowa struktur – jak zapowiedział – jest podstawowym celem ugrupowania.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.