Redemptoryści i Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku zapewniają, że nadwiślańska działka w Toruniu została wydzierżawiona zakonnikom legalnie. PO twierdzi, że doszło do przekroczenia uprawnień przez urzędników i zapowiada, że “wszystkie niejasne inwestycje” o. Rydzyka zostaną sprawdzone.
Premier Donald Tusk zapewnił jednocześnie, że Radio Maryja i osobiście o. Tadeusz Rydzyk są bezpieczni w Polsce, w której rządzi PO. Tusk podkreślił w TVN, że jeśli okaże się, że jakiś urzędnik złamał prawo “faworyzując” Radio Maryja, “poniesie za to odpowiedzialność”. Według prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego (PiS), rząd PO “czyści sobie sytuację medialną”, atakując Radio Maryja.
Sobotnia “Gazeta Wyborcza” napisała, że 23 października Zgromadzeniu Redemptorystów wydzierżawiono 1,35 ha działki nad Wisłą w pobliżu Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jak napisała “GW”, ziemia należy do państwa reprezentowanego przez gdański Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Według gazety zgromadzenie płaci 3 złote za metr kwadratowy rocznie, podczas gdy w Toruniu ceny zaczynają się od 15 zł złotych za metr.
Współpracownik dyrektora Radia Maryja o. Jan Król w sobotnim oświadczeniu podkreślił, że Zgromadzenie Redemptorystów wydzierżawiło tereny w Toruniu zgodnie z prawem.
“Tekst +Gazety Wyborczej+ i wypowiedzi minister Julii Pitery traktujemy jako kolejny atak na niezależne media Radio Maryja, TV Trwam oraz osobę o.Tadeusza Rydzyka, jako próbę budowania demokracji dla wybranych i wolności słowa dla niektórych, a także odwracanie uwagi od prawdziwych problemów społecznych, które domagają się szybkiego rozwiązania” – podkreślono w oświadczeniu.
O legalności dzierżawy przekonuje też Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Jego prezes Mariusz Gajda powiedział w sobotę, że redemptoryści byli jedynymi w tym czasie chętnymi do dzierżawy działki w Porcie Drzewnym oraz że stawka, jaką płacą za dzierżawę, jest zgodna z obowiązującymi przepisami i taka jak dla dzierżawcy komercyjnego.
Gajda tłumaczył, że procedury związane z wydaniem zgody na dzierżawę są bardzo długie i wieloetapowe, w przypadku działki toruńskiej trwały 9 miesięcy i tylko przez przypadek termin wydania zgody zbiegł się z terminem wyborów. Pytany, dlaczego zgodę na dzierżawę działki otrzymali redemptoryści, a nie toruński Yacht Klub, który też – jak napisała “GW” – się o nią ubiegał, odpowiedział, że klub wystąpił o nią, gdy już była akceptacja wcześniejszego wniosku zakonników.
Prezes pytany był także, dlaczego składane w latach wcześniejszych wnioski o dzierżawę działki pod inwestycje były odrzucane, zaś redemptoryści dostali zgodę na “wydzierżawienie na 30 lat z przeznaczeniem na uzupełnienie infrastruktury ośrodka akademickiego”. (Chodzi m.in. o budowę sali audiowizualnej, pomieszczenia administracyjno-edukacyjnego z zapleczem rekreacyjno- sportowym.) Gajda poinformował, że zgodnie z wcześniejszymi, obowiązującymi do połowy zeszłego roku planami, miała być budowana kaskada dolnej Wisły i inna decyzja niż odmowna wówczas nie mogła być wydana.
“Gazeta Wyborcza” podała także, że na początku grudnia dokumenty dotyczące sprawy dzierżawy toruńskich gruntów nad Wisłą trafiły do Julii Pitery, która pracuje w rządzie Tuska nad programem walki z korupcją w instytucjach publicznych. Schowała je do prywatnego samochodu, by zawieźć do biura. Wieczorem 2 grudnia ktoś podłożył ogień pod auto. Papiery jednak ocalały – w tym tygodniu Pitera wysłała je nowemu ministrowi środowiska z prośbą o wyjaśnienie.
“Jeśli te wszystkie dokumenty zostały wydane z naruszeniem prawa, muszą zostać uchylone – to nie jest takie skomplikowane” – powiedziała w sobotę PAP Pitera. Według Pitery wydając decyzję o przekazaniu na cele budowlane działki, która jest terenem zalewowym, urzędnicy przekroczyli swoje uprawnienia, mogło też dojść do narażenia interesu państwa.
“W momencie gdyby te budynki zostały wybudowane, wydarzyłaby się powódź i zabudowania uległyby zniszczeniu, a pozwolenia na budowę byłoby wydane bezprawnie, wówczas inwestor ma prawo dochodzić odszkodowania od państwa” – powiedziała Pitera. Zwróciła też uwagę na aspekt, że jeżeli inwestycje przekraczają wartość gruntu, to grunt przechodzi na własność inwestora.
Szef klubu parlamentarnego PO zapowiedział w niedzielę, że “wszystkie niejasne inwestycje” o. Rydzyka zostaną sprawdzone. Dodał, że w przypadku gruntów w Toruniu, są “bardzo wyraźne sygnały, że zaniedbania były naprawdę ogromne”. “Jeśli urzędnicy Zarządu Gospodarki Wodnej w Toruniu złamali prawo, poniosą konsekwencje” – podkreślił Zbigniew Chlebowski. Zastrzegł, że nie będzie mowy “o jakiejkolwiek ingerencji” w inwestycje finansowane z dobrowolnych składek.
Decyzja w sprawie wydzierżawienia toruńskich gruntów nad Wisłą dziwi b. ministra środowiska Stanisława Żelichowskiego (PSL). Jak tłumaczył w Radiu ZET, nadszedł czas podejmowania decyzji w sprawie umocnienia tamy na Wiśle we Włocławku. “Trzeba podjąć decyzję, czy budować tamę, która umocni tamę we Włocławku, czy też ją rozebrać” – powiedział b. minister środowiska. Jak dodał, jeśli nowa tama zostanie wybudowana, to działka dzierżawiona przez Rydzyka zostanie zatopiona.
Michał Kamiński uważa, że “rząd PO czyści sobie sytuację medialną, ma zgodny chór mediów, które go popierają i musi iść atak”. “To zgodne z logiką każdej władzy, która nie lubi krytyki, by atakować media, która są nieprzychylne” – dodał. Podobnego zdania jest szef klubu PiS. Przemysław Gosiewski ocenił, że projekty i inwestycje Radia Maryja są atakowane tylko dlatego, że “wnioskodawcą jest ojciec Rydzyk”. Dodał, że jest to dyskryminacja.
Przewodniczący SLD Wojciech Olejniczak mówił w tej samej audycji, że ojciec Rydzyk, podejmując działalność medialną, powinien się tylko do niej ograniczyć. “Jeśli ktoś decyduje się na prowadzenie radia, telewizji, to powinien ograniczyć swą działalność biznesową do tych zagadnień” – uważa Olejniczak.