Donald Tusk spotkał się dziś w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. W trakcie spotkania dyskutowano m.in. kwestie projektu Gazociągu Północnego oraz kwestie związane z działaniami Związku Wypędzonych. W sprawie Gazociągu brak jednoznacznych ustaleń.
“Nie mamy tutaj komunikatu (ze strony Polski i Niemiec), że nasze punkty widzenia na kwestie rury północnej są identyczne, czy zbieżne” – przyznał Tusk na konferencji prasowej.
Jak dodał, obie strony wyraziły przekonanie, że sprawa gazu to jest jednocześnie kwestia polityki i biznesu.
“Cieszę się, że kanclerz Merkel przyjęła polski punkt widzenia, jeśli chodzi o jedną rzecz – o to, że solidarność energetyczna, bezpieczeństwo energetyczne, które stało się jakby elementem prawa europejskiego, będzie bardzo poważnie traktowana przez obie strony” – powiedział premier.
Jak ocenił, w sprawie Gazociągu Północnego obie strony potwierdziły, że będą szukały rozwiązań, “być może pozytywnych korekt”.
“Niewykluczone że uda nam się doprowadzić do sytuacji, w której trzy strony najbardziej zainteresowane będą rozmawiały o tej lub innej wersji gazociągu. Myślę tu o stronie rosyjskiej” – powiedział Tusk.
W trakcie spotkania poruszono również temat muzeum II wojny światowej w Gdańsku. “Idea muzeum II wojny światowej w Gdańsku jest interesującym pomysłem” – oceniła Merkel.
“Rozmawialiśmy o wszystkich aspektach dotyczących sieci projektów o wymiarze ponadnarodowym, o wymiarze europejskim, i tu nie było między nami sporu” – mówił polski premier na wspólnej konferencji z Merkel.
Jak podkreślił, gdańska inicjatywa “mieści się w logice sieciowego projektu”. Tusk uważa, że ze strony kanclerz Niemiec projekt muzeum II wojny światowej w Gdańsku nie powinien być traktowany jako “alternatywa dla niemieckiego projektu ‘widocznego znaku’”.
“Z naszej strony chcielibyśmy uzyskać sytuację, w której nasza działalność historyczno-polityczna, polska i niemiecka, doprowadzi do obiektywizacji, a nie nacjonalizacji historycznych punktów widzenia. W interesie obu narodów jest jak najwięcej rozmawiać o trudnej historii, uciekać od prób monopolizacji” – uważa szef polskiego rządu.
Dodał, że poważnie traktuję deklarację kanclerz Merkel “o pełnej informacji dotyczącej inicjatywy ‘widocznego znaku’”. “Wolałbym, abyśmy w tej delikatnej kwestii posuwali się konsekwentnie krok po kroku do przodu, abyśmy niczego nie przyspieszali” – mówił Tusk.
Merkel zapewniła z kolei, że “idea muzeum II wojny świtowej w Gdańsku jest interesującym pomysłem”. Jak podkreśliła, może to być częścią sieci i nie widzi tego jako “alternatywy wobec ‘widocznego znaku’”.
Podczas rozmów z Merkel Tusk zarzucił szefowej niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) błędy i brak obiektywizmu w prezentowanej przez nią koncepcji Centrum Przeciwko Wypędzeniom. Steinbach zabiega o utworzenie tej placówki w Berlinie.
Niemiecki rząd chce natomiast upamiętnić wysiedlenia po drugiej wojnie światowej za pomocą tzw. widocznego znaku. Ta planowana instytucja ma mieć formę fundacji podporządkowanej Niemieckiemu Muzeum Historii w Berlinie i finansowanej z budżetu centralnego.
“Uważam, że budowa zaufania na poziomie dużo wyższym niż do tej pory to główne zadanie, które stoi przede mną i panią kanclerz, jeśli chodzi relacje polsko-niemieckie” – powiedział Tusk.
Jak dodał, warto, aby w budowie tych relacji uczestniczyły osoby i instytucje, które mają naturalną umiejętność budzenia zaufania.
Odnosząc się do wypowiedzi przywódcy skrajnie prawicowej Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD) Udo Voigta, który w poniedziałkowym wywiadzie telewizyjnym podał w wątpliwość liczbę ofiar holokaustu i zażądał zwrotu ziem niemieckich utraconych po 1945 roku, Angela Merkel powiedziała, że Niemcy nie tylko absolutnie odrzucają negowanie holokaustu, ale także przyznają się do swojej odpowiedzialności.
- To jest niemiecka racja stanu, która nie ma do czynienia nic z partią, która w ogóle nie jest reprezentowana w rządzie” – zaznaczyła kanclerz Niemiec.
Merkel powtórzyła, że nie ma żadnych roszczeń odszkodowawczych wobec Polski. “Takie stanowisko zajmowały poprzednie rządy, także obecny rząd je reprezentuje” – podkreśliła. Jak dodała, “to jest to, co się liczy”.
W ocenie polskiego premiera, to “symboliczny moment”, bo kanclerz Niemiec potwierdza z całą stanowczością, że jakiekolwiek roszczenia wobec Polski są bezzasadne.
Komentując słowa Udo Voigta Tusk powiedział, że “stanowią one poważny problem, ale nie dla Polski”. “Chciałbym, żebyśmy właściwą miarę przykładali do pewnych zdarzeń” – dodał.
“Jeśli w dowolnym kraju w Europie pojawia się skrajny polityk, który w jednym zdaniu obraża Żydów, Polaków, Rosjan i Niemców, to znaczy, że jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialnym człowiekiem. I dla takich poglądów nie może być miejsca w debacie europejskiej, a także w debacie między naszymi krajami” – oświadczył Tusk.
Jak podkreślił, cieszy się, że naszym partnerem jest niemiecki rząd w tych sprawach, a “nie radykałowie w dowolnym kraju”. “Tak naprawdę ta choroba jest marginalna, a ma niestety wymiar międzynarodowy” – oświadczył Tusk.