Po burzliwej debacie posłowie zdecydowali w środę o zmniejszeniu w obecnej kadencji Sejmu liczby stałych komisji sejmowych do 25. Zlikwidowano trzy komisje: Rozwoju Przedsiębiorczości, Pracy oraz Rodziny i Praw Kobiet.
Pierwszą włączono do Komisji Gospodarki, a dwie pozostałe – do komisji Polityki Społecznej. Najgorętszą dyskusję i protesty posłów klubu PiS wywołała propozycja zlikwidowania Komisji Rodziny i Praw Kobiet. Z posłami Prawa i Sprawiedliwości polemizowali przedstawiciele PO, LiD i PSL.
Ostatecznie posłowie przegłosowali zaproponowaną przez Prezydium Sejmu zmianę w Regulaminie Izby, redukującą z 28 do 25 liczbę komisji. “Za” głosowało 264 posłów, przeciw – 149, dwóch wstrzymało się od głosu.
Przedstawiając projekt Prezydium wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski (PSL) argumentował, że działalność proponowanych do likwidacji komisji często dublowała się z działalnością komisji, które mają pozostać.
Ocenił, że projekt likwidacji trzech komisji “jest propozycją racjonalną”. “Również z powodów ekonomicznych – zmniejszy wydatki na działalność i obsługę komisji, pozwoli poprawić warunki lokalowe pozostałych komisji, złagodzi problem niedostatku sal na posiedzenia, pozwoli także na bardziej racjonalne gospodarowanie czasem państwa posłów” – wyliczał Kalinowski.
Utrzymania Komisji Rodziny i Praw Kobiet domagał się klub PiS, który złożył projekt uchwały w tej sprawie. Występująca w imieniu PiS Beata Kempa argumentowała, że utrzymanie tej komisji “to bardzo ważna dla Polski sprawa”.
Podkreślała, że włączenie Komisji Rodziny i Praw Kobiet do Komisji Polityki Społecznej spowoduje, że sprawy rodziny “utkną w olbrzymiej komisji-molochu”. Za skandal uznała uzasadnienie pomysłu likwidacji tej komisji m.in. tym, że w Sejmie jest za mało sal, w których komisje mogą obradować.
Dziwiła się też, że za takim rozwiązaniem opowiada się PSL, które – jak mówiła – “zawsze objawiało się na wszystkich spotach telewizyjnych z rodziną”. Kempa zwróciła uwagę, że dwa lata temu PO, która teraz chce jej likwidacji, głosowała za powołaniem Komisji Rodziny i Praw Kobiet.
“To właśnie SLD przekonał PiS do wydzielenia komisji rodziny i spraw kobiet” – przypominał Zbigniew Girzyński (PiS).
Jego klubowy kolega Tadeusz Cymański dowodził, że LiD popierając likwidację Komisji Rodziny i Praw Kobiet “wraca do liberalnych korzeni”. W jego opinii, “liberalne ukąszenie” grozi także PSL.
“Dla PO najważniejsza jest partia, a nie rodzina” – argumentowała Nelly Rokita (PiS).
Odpowiadając Rokicie, Kalinowski stwierdził, że rodzina jest sprawą nadrzędną dla PSL. “Tak będzie również w koalicji z PO i chcę panią zapewnić, że ta nasza koalicja, nawet jeżeli nazwiemy ją liberalną, nic w tej sprawie nie zmieni. Jeżeli pani, pozostając w związku małżeńskim z członkiem Platformy liberalnej, nie zmienia swoich poglądów, to proszę być przekonanym, że my też swoich poglądów nie zmienimy” – zaznaczył.
Kalinowski zarzucił PiS, że w poprzedniej kadencji głosowało przeciw tzw. podwójnemu becikowemu. Jak przypomniał, PiS było też przeciw propozycji podwojenia odpisu podatkowego na dziecko, a poza tym w tej propozycji zapomniało o rodzinach rolniczych.
Zwracając się do Kalinowskiego, Kempa dziwiła się, że zasugerował on poczekanie na expose Donalda Tuska, by dowiedzieć się o planach koalicji, jeśli chodzi o rodzinę. “W dwóch, trzech punktach pan nie wie, co ustaliliście w sprawie polityki prorodzinnej? Czy wam expose pisze firma reklamowa, albo inna agencja PR-owska?” – pytała ironicznie.
Marek Borowski (LiD) zaproponował, by przy Komisji Polityki Społecznej powstały stałe podkomisje, które szczegółowo zajmą się kwestiami pracy, rodziny i praw kobiet. Stwierdził też, że “oddawać kwestię praw kobiet w ręce PiS, to jak oddawać je Smokowi Wawelskiemu”. Kempa ripostowała: “Smokiem się nie czuję”.
Tadeusz Iwiński z LiD pytał zaś: “Dlaczego jest tak dużo rozwodów w PiS? Dlaczego jest taki kryzys rodziny? Dlaczego jest tak dużo rozwodników? Dlaczego rządzi w PiS klub kawalerów?”.
Kempa odparła, że być może poseł LiD nie pamięta prospołecznych inicjatyw PiS z poprzedniej kadencji, bo w czasie obrad “bardzo często czyta gazety”.
Natomiast Izabela Jaruga-Nowacka (LiD) oświadczyła, że pracowała w minionej kadencji w Komisji Rodziny i uważa, że “ona żadnego problemu polskiej rodziny nie rozwiązała”.