Andrzej Lepper już wie, że do czwartku nie zostanie zatrzymany. Bo jak ujawnił w TVN24, właśnie w czwartek o 10 ma stawić się w prokuraturze w Łodzi. Zostanie przesłuchany jako podejrzany w tzw. seksaferze. “Jestem do dyspozycji, ja się niczego nie boję, ja nie mam nic do ukrycia” – mówił szef Samoobrony.
Andrzej Lepper umówił się z prokuratorem przez telefon. Obiecał, że stawi się na każde wezwanie i nie ma potrzeby angażować policji czy ABW, aby go aresztować.
Prokuratura w Łodzi poszła na taki układ i wyznaczyła termin przesłuchania w czwartek o godzinie 10. Andrzej Lepper jest pewien, że po przesłuchaniu nie zostanie zatrzymany. Jego zdaniem i zdaniem jego adwokatów, oskarżenie opiera się na insynuacjach. “Jestem w tej sprawie osobą niewinną. W tej sprawie nie ma żadnych konkretnych dowodów, zeznań, które obciążałyby Leppera” – dodał.
Prokuratura w Łodzi obeszła się z Lepperem łagodniej niż prokuratura w Poznaniu z byłą posłanką Beatą Sawicką, oskarżoną o przyjęcie łapówki. Ona również deklarowała, że stawi się na każde wezwanie. Ale to nie wystarczyło prokuratorom i dziś była posłanka została zatrzymana.
Według “Gazety Wyborczej” prokuratura chce postawić Lepperowi dwa zarzuty, za które grozi mu 10 lat więzienia. Pierwszy: “W związku z pełnieniem funkcji publicznej posła, wspólnie i w porozumieniu ze Stanisławem Łyżwińskim, stosując przemoc w celu zmuszenia do określonego zachowania, czerpał korzyści osobiste w postaci usług seksualnych od Anety Krawczyk”. Drugi: “W czerwcu 2002 r. usiłował doprowadzić do obcowania płciowego szefową młodzieżówki Samoobrony w Lublinie w zamian za obietnice korzyści zawodowej, jednak celu nie osiągnął ze względu na odmowę poszkodowanej”.