Polityka – blog

listopad 2, 2007

Premier: Polsce grozi putinada

Zaszufladkowany do: PiS, Polityka, Rząd — stwor @ 6:33 pm

Sprawa zapowiedzianego przez sąd aresztowania szefów “Gazety Polskiej” to według premiera Jarosława Kaczyńskiego cios w demokrację, za który odpowiada ekipa Donalda Tuska. “Polsce grozi putinada” – mówi Kaczyński i ostrzega przed prześladowaniem ludzi, którzy mają inne poglądy niż przyszły rząd. PO odpowiada: przecież to PiS tak zmienił prawo, że można dziś zamykać dziennikarzy.

“To skandal (…). Drastyczne naruszenie wolności” – mówi Jarosław Kaczyński. Chodzi o sprawę szefów “Gazety Polskiej”, Tomasza Sakiewicza i Katarzyny Hejke. Warszawski sąd, przed którym trwa proces wytoczony dziennikarzom przez telewizję TVN, zdecydował, że na 48 godzin trafią do aresztu. Sąd nakazał zatrzymać Sakiewicza i Hejke 13 grudnia, czyli dzień przed rozprawą.

Premier Kaczyński sugeruje, że poprzez aresztowanie dziennikarzy “Gazety Polskiej” sąd mógł chcieć przypodobać się przyszłemu premierowi Donaldowi Tuskowi. “Mam prawo sądzić, że tu działa dodatkowy mechanizm. Normalnie nikt takiego aresztowania nie stosuje. Ja byłem stroną w wielu procesach i nie przypominam sobie niczego takiego” – powiedział Kaczyński.

Wybrany właśnie na posła PO Stefan Niesiołowski broni honoru Donalda Tuska. W rozmowie z dziennikiem.pl Niesiołowski przyznał, że “decyzja sądu jest niefortunna”. Jednak – jego zdaniem – winę za tę decyzję ponosi głównie PiS. “To PiS doprowadził do tego, że asesorzy mogą sądzić w sądach” – powiedział Niesiołowski przypominając jednocześnie, że decyzję wydał nie doświadczony sędzia, lecz świeżo upieczony aplikant.

Premier Kaczyński obstaje jednak przy swoim i w decyzji sądu upatruje wpływów Donalda Tuska. “Premierem rządu zostanie jedyny obok Lecha Wałęsy polityk, który mówił w 1989 roku, że demokracja nie jest najwyższą wartością i można ją ograniczyć. To odległa wypowiedź, ale trzeba ją brać pod uwagę. Jeśli zapowiedzianemu przejęciu władzy przez tego polityka towarzyszą takie wydarzenia, to jest to niepokojące” – mówi premier.

“W Polsce szykuje się putinada. Ci, którzy mają inne poglądy niż ekipa rządząca, niż media, które wywierają dziś największy wpływ na opinię publiczną, tak jak , będą sekowani” – ostrzega Jarosław Kaczyński. “W demokrację nie godzi walka z korupcją, w demokrację godzą tego rodzaju wyczyny” – dodaje.

Premier Kaczyński mówił też o Radosławie Sikorskim. Jego wyprawę do Stanów Zjednoczonych, w czasie której usiłował uzyskać miliard dolarów dla naszej armii nazwał “Mount Everestem braku profesjonalizmu i infantylizmu”. Zdaniem premiera ten wyjazd stawia pod znakiem zapytania kwalifikacje Sikorskiego. “Było zupełnie oczywiste, że nie należało tego robić, ponieważ nic się nie uzyska, poza tym obniży się status Polski wobec Stanów Zjednoczonych. Status żebraczy jest bardzo słabym statusem” – stwierdził.

Według premier Sikorski jest politykiem nastawionym bardzo antyamerykańsko. A uczynienie szefem MSZ polityka o wyraźnym kompleksie amerykańskim jest – zdaniem premiera – w najwyższym stopniu nieodpowiedzialne. Prezydent Lech Kaczyński powiedział kilka dni temu w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej”, że był zwolennikiem dymisji Sikorskiego ze stanowiska ministra obrony i nie zmienił zdania w tej kwestii. Dodał, że część powodów, dla których chciał usunięcia Sikorskiego jest objęta tajemnicą państwową, więc nie może ich ujawnić.

Lepper straci immunitet i usłyszy zarzuty?

Zaszufladkowany do: Polityka, Rząd, Samoobrona — stwor @ 6:32 pm

Od poniedziałku łódzcy prokuratorzy będą mogli ewentualnie postawić zarzuty Andrzejowi Lepperowi w śledztwie w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie. Tego dnia wygaśnie immunitet poselski lidera Samoobrony. Łódzcy śledczy oficjalnie nie wypowiadają się w tej sprawie, ale przyznają, że w śledztwie badana jest m.in. kwestia podstaw i granic ewentualnej odpowiedzialności karnej Leppera.

Przed wyborami premier Jarosław Kaczyński przyznał w jednym z programów telewizyjnych, że jest już “właściwie gotowy” wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego lidera Samoobrony Andrzeja Leppera za przestępstwo związane z seksaferą. Prokuratura nie komentowała tych informacji.

Jeżeli taki wniosek był jednak gotowy, to teraz jest już bezzasadny, bowiem lider Samoobrony nie dostał się ponownie do parlamentu. Immunitety posłów, którzy nie dostali się ponownie do Sejmu wygasają o północy przed pierwszym posiedzenia Sejmu VI kadencji, które zaplanowano na 5 listopada. Łódzka prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w tzw. seksaferze nadal nie udziela informacji, czy zamierza postawić zarzuty Lepperowi. Jej rzecznik Krzysztof Kopania powiedział, że weryfikowane są wszelkie informacje wskazujące na podejrzenie popełnienia przestępstwa. Przyznał jednocześnie, że w “postępowaniu badana jest m.in. kwestia podstaw i granic ewentualnej odpowiedzialności karnej pana Andrzeja Leppera”.

- Na obecnym etapie prokuratura nie przekazuje bliższych informacji w zakresie ustaleń ani też zamierzeń z nimi związanych – zaznaczył Kopania.

W połowie października serwis gazeta.pl podał, iż dotarł do informacji ze śledztwa, według których, łódzcy prokuratorzy chcą postawić szefowi Samoobrony dwa zarzuty: Lepper miał, w związku z pełnieniem funkcji publicznej posła, wspólnie i w porozumieniu ze Stanisławem Łyżwińskim, stosując przemoc w celu zmuszenia do określonego zachowania, czerpać korzyści osobiste w postaci usług seksualnych od Anety Krawczyk. Kolejny zarzut ma dotyczyć tego, ze Lepper (w czerwcu 2002 r.) usiłował doprowadzić do obcowania płciowego szefową młodzieżówki Samoobrony w Lublinie w zamian za obietnice korzyści zawodowej, jednak celu nie osiągnął ze względu na odmowę poszkodowanej. Grozić ma za to do 10 lat więzienia.

Lepper nazwał wówczas te informacje obrzydliwymi kłamstwami. Zapewnił jednocześnie, że jest “całkowicie” niewinny, a zarzuty w stosunku do niego są “polityczne”.

Śledztwo w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie wszczęto w grudniu ub. roku po publikacji w “Gazecie Wyborczej”. Tekst powstał na podstawie relacji Anety Krawczyk, b. radnej Samoobrony w łódzkim sejmiku i b. dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego. Kobieta utrzymuje, że pracę w partii dostała za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Lepperowi. Krawczyk twierdziła, że ojcem jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, jednak badania DNA to wykluczyły. Test DNA wykluczył także ojcostwo Andrzeja Leppera.

Prokuratorskie śledztwo dotyczy “żądania oraz przyjmowania korzyści osobistych o charakterze seksualnym” przez osobę pełniącą funkcję publiczną i uzależnienia od nich zatrudnienia w biurze poselskim. Przesłuchano w nim ponad 220 osób.

Dotąd zarzuty w nim przedstawiono czterem osobom: b. asystentowi Łyżwińskiego, radnemu Samoobrony Jackowi P. (jego proces toczy się już przed piotrkowskim sądem), b. działaczowi Samoobrony z Myślenic Franciszkowi I., b. działaczowi tej partii z Tomaszowa Maz. Pawłowi G. oraz Łyżwińskiemu, który trafił do aresztu. Na tym ostatnim ciąży w sumie siedem zarzutów, w tym: gwałtu, przyjmowania i żądania korzyści osobistych o charakterze seksualnym, wykorzystania lub usiłowania wykorzystania seksualnego czterech kobiet, nakłaniania Krawczyk do przerwania ciąży oraz podżegania do porwania biznesmena. Grozi mu do 10 lat więzienia.

W poniedziałek rząd poda się do dymisji

Zaszufladkowany do: PiS, Polityka, Rząd — stwor @ 6:32 pm

W poniedziałek po południu po raz pierwszy zbiorą się Sejm VI kadencji i Senat VII kadencji. Nowi parlamentarzyści złożą ślubowanie. Izby wybiorą swoich marszałków i wicemarszałków. Premier Jarosław Kaczyński ma zaś formalnie podać swój rząd do dymisji.

Posiedzenia poprowadzą marszałkowie seniorzy: w Sejmie – Zbigniew Religa (PiS), w Senacie – Ryszard Bender (PiS). Pierwsze posiedzenie izby wyższej otworzy prezydent Lech Kaczyński. Tak stanowi regulamin Senatu. Podobnego zapisu nie ma w regulaminie Sejmu, zgodnie z którym pierwsze posiedzenie izby niższej otworzy marszałek senior.

Marszałkowie seniorzy odbiorą od nowych parlamentarzystów ślubowanie.

“Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej” – brzmi rota ślubowania. Po słowie “ślubuję” parlamentarzysta może dodać: “Tak mi dopomóż Bóg”. Gdyby poseł lub senator odmówił złożenia ślubowania oznaczałoby to jego zrzeczenie się mandatu.

W Sejmie VI kadencji wśród 460 posłów jest 209 przedstawicieli PO; 166 – PiS; 53 – LiD; 31 – PSL i jeden poseł Mniejszości Niemieckiej.

W Senacie VII kadencji zasiądzie 60 senatorów PO, 39 senatorów PiS i Włodzimierz Cimoszewisz jako senator niezależny.

Na pierwszym posiedzeniu Sejmu i Senatu przeprowadza się także wybory marszałków obu izb.

Kandydatem na marszałka Sejmu jest wiceszef PO Bronisław Komorowski. W obecnej kadencji każdy z klubów ma mieć swojego wicemarszałka. Z PO rekomendowany jest Stefan Niesiołowski; w PiS mówi się o Przemysławie Gosiewskim lub Zycie Gilowskiej; LiD rekomenduje Jerzego Szmajdzińskiego, a PSL – Jarosława Kalinowskiego.

Obecny marszałek Senatu Bogdan Borusewicz (który w październikowych wyborach zdobył mandat z listy PO) najprawdopodobniej będzie nadal pełnił swoją funkcję. W nowej kadencji Senatu ma być trzech wicemarszałków. Wśród kandydatów na tę funkcję z PO wymienia się: Marka Ziółkowskiego, Krzysztofa Piesiewicza, Leona Kieresa i Krystynę Bochenek. Wicemarszałkiem z PiS ma być Zbigniew Romaszewski.

Marszałkowie seniorzy zgodnie z regulaminami wygłaszają przemówienia inauguracyjne. Zbigniew Religa zapowiedział jednak w mediach że nie ma zamiaru korzystać z tego przywileju. Z kolei Ryszard Bender powiedział, że wygłosi tradycyjną mowę. Nie chciał jednak zdradzić czego będzie ona dotyczyła.

Zgodnie z konstytucją, na pierwszym posiedzeniu nowego Sejmu premier składa dymisję rządu. Nie oznacza to jednak, że gabinet Jarosława Kaczyńskiego przestanie pracować od razu po złożeniu dymisji 5 listopada. Prezydent bowiem przyjmując dymisję rządu, powierza mu dalsze sprawowanie obowiązków do czasu powołania nowej Rady Ministrów.

Przepisy konstytucji stanowią, że prezydent desygnuje nowego premiera, który proponuje skład Rady Ministrów.

W minioną środę prezydencki minister Michał Kamiński zapewniał, że Lech Kaczyński w żaden sposób nie będzie się “przeciwstawiał powołaniu rządu PO i kandydaturze jej lidera Donalda Tuska na premiera, jeśli będzie on miał większość parlamentarną”. Zaznaczył też, że to czy prezydent desygnuje nowego szefa rządu 5 listopada zależy nie tylko od Lecha Kaczyńskiego.

- To zależy nie tylko od pana prezydenta, to zależy także od sytuacji politycznej, od tego, czy będzie podpisana umowa koalicyjna itd. – mówił Kamiński.

Z kolei sam prezydent w wywiadzie dla środowej “Rzeczpospolitej” powiedział, że “dobrze by było, żeby zobaczył” umowę koalicyjną między PO a PSL. Zapowiedział też, że desygnuje nowego premiera po 5 listopada.

Zgodnie z konstytucją, prezydent ma 14 dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu na powołanie nowego premiera wraz z pozostałymi członkami rządu. Następnie nowy szef rządu ma kolejne 14 dni na przedstawienie w Sejmie programu działania (expose) wraz z wnioskiem o wotum zaufania dla swojego rządu.

Uzyskanie wotum zaufania jest warunkiem ukonstytuowania się rządu. Sejm uchwala je bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Oznacza to, że najpóźniej do 19 listopada powinno nastąpić formalne powołanie nowego rządu przez prezydenta, a najpóźniej do 3 grudnia nowy premier powinien przedstawić expose i uzyskać wotum zaufania dla swojego rządu.

Jeśli jednak w tym etapie powołanie rządu się nie uda, wówczas Sejm – znów w ciągu dwóch tygodni – może wybrać premiera i proponowanych przez niego ministrów bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Prezydent powołuje tak wybraną Radę Ministrów.

Jeśli i Sejmowi nie uda się wybrać premiera, wówczas ruch znowu jest po stronie prezydenta, który może podjąć drugą próbę powołania premiera oraz pozostałych członków rządu (znów ma na to 14 dni). Wybrana w ten sposób Rada Ministrów musi uzyskać wotum zaufania od Sejmu (w ciągu kolejnych 14 dni).

Jeśli ta próba się nie powiedzie, lub gdy tak powołany rząd nie uzyska wotum zaufania, to wówczas prezydent skraca kadencję Sejmu i zarządza wybory.

Pierwsze posiedzenie Sejmu VI kadencji rozpocznie się o godz. 15, a Senatu VII kadencji – o godz. 18.

Różnica w numeracji kadencji Sejmu i Senatu wynika stąd, że w wyborach 1989 roku został wyłoniony w pełni wolny Senat (I kadencji) oraz oparty na uzgodnieniach, kontraktowy Sejm nazwany Sejmem X kadencji – kontynuował numerację Sejmów z PRL. Dopiero następne w pełni wolne wybory wyłoniły Sejm I kadencji.

Blog na WordPress.com.