Polityka – blog

listopad 30, 2007

“PO może zagrozić demokracji”

Zaszufladkowany do: PO, PiS, Polityka, Rząd — stwor @ 4:21 pm

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił w piątek w Szczecinie, że PO “ma taką siłę, takie poparcie, także w mediach”, że jeśli by chciała, to “może zagrozić demokracji”.

“PiS nie miało najmniejszej możliwości zagrożenia demokracji w Polsce” – podkreślił J.Kaczyński na konferencji prasowej w Szczecinie.

“Nie było w Polsce najmniejszych zagrożeń dla demokracji dlatego, że myśmy nie chcieli tworzyć tych zagrożeń i dlatego, że nawet gdybyśmy chcieli, to byłoby to zupełnie niemożliwe” – przekonywał b.premier.

Tusk rezygnuje z rządowego samolotu

Zaszufladkowany do: PO, Polityka, Rząd — stwor @ 4:20 pm

W najbliższy wtorek lecąc z wizytą do Brukseli, premier Donald Tusk zostawi rządowy samolot i stawi się na Okęciu o 7 rano na zwykły rejsowy lot. Kolejna awaria rządowego samolotu? Nic podobnego. Wybór samego szefa rządu. I – według jego współpracowników – nie ostatni. Tusk chce pokazać, że tanie państwo będzie i że jego władza przywilejów nie lubi – pisze DZIENNIK.

“Premier wszędzie, gdzie będzie to możliwe, chce korzystać z rejsowych lotów” – mówi rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka. Dlaczego? “Nasz park lotniczy jest zdekompletowany. Ale przede wszystkim chodzi o zdrowy rozsądek, żeby było najtaniej” – tłumaczy minister Paweł Graś.

Czy rzeczywiście można coś zaoszczędzić? To prawda, że całkowity koszt lotu rządowym TU-154 M mały nie jest: 36 tys. 415 zł za godzinę lotu. Bilet na rejsowy samolot to wydatek znacznie mniejszy. Ale z premierem zwykle leci delegacja, biletów potrzeba więc kilka, kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt.

Były premier Leszek Miller twierdzi, że na lotach zaoszczędzić się nie da, a rezygnacja z rządowego samolotu to tylko problemy. Na początku swojej kadencji Miller wyczarterował wraz z delagacją samolot do Londynu. “Potem okazało się, że trzeba było zapłacić więcej, niż wyniósłby koszt lotu samolotu rządowego i prób zaprzestaliśmy” – opowiada Miller.

Rzecznik sił powietrznych podpułkownik Wiesław Grzegorzewski zwraca uwagę, że za nieużywany rządowy samolot i tak trzeba płacić. “Samoloty 36. Pułku i tak muszą wylatać zaplanowaną rocznie liczbę godzin – zrobić tzw. naloty – bez względu na to, czy VIP-y latają nimi, czy nie” – mówi. A względy bezpieczeństwa? Minister Graś uważa, że BOR nie będzie musiał dodatkowo sprawdzać samolotu, na pokładzie którego znajdzie się premier. Szczególnie po 11 września procedury lotniskowe w kwestiach bezpieczeństwa są bardzo rygorystyczne.

Były szef BOR Mirosław Gawor mówi, że latanie rejsowym samolotem może sprawiać trudności i stwarzać niezręczne sytuacje. “Czasami premier musi nagle wracać do kraju. Co wtedy? Czarterować dodatkowy lot?” – zastanawia się Gawor. Sytuacja niezręczna to wizyta oficjalna, czerwony dywan i delegacja witająca na lotnisku. “Przecież nie podkołuje się do nich rejsowym lotem, pasażerowie nie będą czekać, aż skończy się przywitanie” – kręci głową Gawor.

Ale nie zawsze loty VIP-ów ze zwyklymi ludźmi muszą stwarzać problemy. Przekonała się o tym dziennikarka DZIENNIKA, która w ubiegły czwartek znalazła się w samolocie z Brukseli do Warszawy z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem. Siedział w czwartym rzędzie, bez ochrony, z dwoma współpracownikami. Pasażerowie chętnie się z nim witali. Jedyny przywilej – wyszedł 2 minuty przed wszystkimi, wsiadając do rządowego samochodu. Ale premier to co innego – zdaje się sugerować Miller. “Przez jego kolegów z Europy będzie to przyjmowane jako dziwactwo. Premier będący na ważnej konferencji nie może być uzależniony od rozkładu lotów, bo to jest śmieszne” – twierdzi były premier.

Rząd Tuska nie jest pionierem w demonstrowaniu oszczędności przez korzystanie z rejsowych lotów. Z rządowych samolotów, również Tu-154, zrezygnował też premier Słowacji Robert Fico. Jego biuro prasowe po każdej zagranicznej podróży przesyłało dziennikarzom szczegółowe wyliczenie, ile dzięki temu zaoszczędzono. Po wizycie w Chinach, dla których elit luksus bardzo się liczy, prasa słowacka narzekała, że szef ich rządu przedstawił Słowaków jako biedaków.

Przed wyborami rezygnację z rządowych samolotów obiecali socjaliści na Węgrzech. W postanowieniu nie wytrzymali długo. “Zaczęły się problemy, bo na przykład przylatywali na konferencję międzynarodową, która zamiast o 16 kończyła się o 19, a o 17 odlatywał samolot rejsowy, i dali sobie spokój. Sądzę, że z panem Tuskiem też tak wyjdzie” – kwituje Miller.

“Widacki chce rozprawić się z Ziobrą”

Zaszufladkowany do: PO, PiS, Polityka, Rząd — stwor @ 4:19 pm

Platforma Obywatelska chce oddać Lewicy i Demokratom stanowisko szefa sejmowej komisji śledczej ds. wyjaśnienia okoliczności samobójstwa Barbary Blidy. Największe szanse na objęcie tej funkcji ma prof. Jan Widacki – informuje serwis wprost.pl.

Platforma Obywatelska chce oddać Lewicy i Demokratom to stanowisko, by nie brać na siebie całego odium wynikającego z politycznych awantur, które zawsze się pojawiają przy okazji prac komisji śledczych.

W LiD z kolei początkowo mówiło się, że na czele tej komisji powinien stanąć polityk wywodzący się z SLD. – Barbara Blida była przecież naszą posłanką, więc byłoby to naturalne – tłumaczy jeden z liderów Sojuszu. Kierownictwo LiD doszło jednak później do wniosku, że najlepszym kandydatem będzie jednak prof. Jan Widacki związany z Partią Demokratyczną. – Ostrze tej komisji będzie wycelowane w Zbigniewa Ziobrę. A kto rozprawi się z nim lepiej niż krakowski profesor prawa, który już ścierał się z nim w kampanii wyborczej? – dodaje informator “Wprost” w SLD.

W oficjalnych rozmowach politycy LiD są jednak wstrzemięźliwi. – W każdym razie nie musi być to koniecznie ktoś z SLD – twierdzi wiceszef klubu LiD Marek Borowski. – Jesteśmy jednym klubem, więc nie ma sensu na nowo tworzyć podziałów na SLD, SDPL i PD – wspiera go wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński.

– Ustosunkuję się do tego, jeśli pojawi się oficjalna propozycja. Na razie nikt ze mną jeszcze nie rozmawiał – mówi „Wprost” Widacki.

listopad 29, 2007

PO odbiera posłom pieniądze i przywileje

Zaszufladkowany do: PO, Polityka, Rząd — stwor @ 6:51 pm

Rezygnacja z budowy płotu wokół Sejmu, zabranie posłom pieniędzy na noclegi w hotelach, zmniejszenie limitów na wynajem mieszkań i biur poselskich, a nawet odebranie darmowych biletów tramwajowych – takie oszczędności w budżecie Kancelarii Sejmu przeforsowała Platforma Obywatelska – pisze “Wprost” w swoim internetowym wydaniu.

Jak dowiedział się “Wprost”, do finansowych cięć doszło na posiedzeniu sejmowej Komisji Regulaminowej.

Opozycję najbardziej oburzyło odebranie posłom pieniędzy na noclegi w hotelach. – Wygląda na to, że platforma kieruje się maksymą Jerzego Urbana, że rząd się sam wyżywi. Posłowie PO jeżdżą teraz rządowymi samochodami, a za ich noclegi w hotelach płci Kancelaria Premiera. Przeforsowane przez nią oszczędności uderzą więc przede wszystkim w opozycję – denerwuje się poseł PiS Marek Suski. Posłowie mieli do tej pory rocznie do wykorzystania ok. 7 tys. zł na noclegi w hotelach. Średnio wykorzystywali jednak tylko ok. 2 tys. PO postanowiła jednak całkowicie zlikwidować ten przywilej.

Obcięto również pieniądze na wynajem biur poselskich. Poprzedni marszałek Sejmu kilka miesięcy temu podwyższył roczny limit na ten cel z ok. 10 tys. do ponad 13 tys. zł (na jednego posła). Platforma obniżyła go do 12650 zł – dodaje “Wprost”.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.