“Przepraszam i proszę o wybaczenie” – mówił Michał Boni w Sejmie. Opowiedział o tym, jak SB szantażem zmusiła go do podpisania deklaracji współpracy. Przyznał, że Donald Tusk zaproponował mu udział w rządzie i zostawił mu decyzję, czy podtrzymuje tę ofertę. “To skandal, że w tej sytuacji Boni sam nie odmówił Tuskowi” – mówi dziennikowi.pl posłanka PiS Jolanta Szczypińska.
Boni spokojnie i rzeczowo opowiadał, jak w 85 roku esbecy wpadli do mieszkania jego przyszłej żony. Zajmowała się kolportażem podziemnych wydawnictw. Szantażowali ją odebraniem dziecka, a przyszłego ministra pracy ujawnieniem związku ówczesnej żonie. Wtedy podpisał deklarację współpracy z bezpieką.
“Miałem świadomość, że podpisałem uciekając przed strachem, ale także z myślą o bliskich i nie traktowałem tego zobowiązania jako czegoś poważnego. Błąd jaki popełniłem polegał na tym, że po wypuszczeniu z aresztu nie poinformowałem swoich kolegów ze struktur podziemnych o podpisaniu tej deklaracji” – wyznał.
“Bałem się” – przyznał nieformalny kandydat na ministra pracy. I opowiadał, jak SB do 1989 r. szantażowała go i domagała się informacji. Przyznał, że rozmawiał z funkcjonariuszami, ale zawsze krótko i nie mówił o działalności podziemnej. I nigdy nikogo nie naraził na żadne niebezpieczeństwo.
“To nie usprawiedliwia samego faktu tych rozmów” – przyznał.
Skandal czy odwaga
Posłanka Jolanta Szczypińska powiedziała dziennikowi.pl, że jest oburzona tym, iż Boni – mimo przyznania się do rozmów z SB – nadal ubiega się o państwowe stanowisko. “Jeśli ma honor, powinien powiedzieć, że nie ma moralnego prawa do ubiegania się o zaszczyty” – mówi. I dodaje, że ma nadzieję, iż Tusk nie powoła go do rządu. “Jeśli tak się nie stanie, powinien zainterweniować prezydent” – mówi Szczypińska.
Lech Wałęsa, pytany o wyznanie Boniego w TVN24, był bardzo ostrożny. “Nie wiem, czy przyznał się sam, czy Macierewicz mu pomógł” – powiedział tajemniczo były prezydent. Ale dodał, że sam mimo ujawnienia przeszłości Boniego, wziąłby go do rządu, bo to fachowiec. “Ale ja jestem ryzykant” – podsumował Wałęsa.
Jednoznaczne są komentarze polityków Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk powiedział, że Boni powinien teraz odpracować swoje winy i pomóc w rządzie. Ale kandydat na premiera nie przesądził, czy będzie chciał powierzyć mu ministerialną tekę.
Co jest w teczce?
Boni powiedział, że nigdy nie widział swojej teczki i nie wie, co SB o nim pisała. Od mecenasa Jacka Taylora, który widział te papiery wie tylko, że zakwalifikowano go jako kandydata na tajnego współpracownika. “Przekreślono literkę 6 lutego 1989 roku”.
Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk powiedział dziennikowi.pl, że Michał Boni nie jest na razie osobą publiczną. Dlatego jego nazwisko nie znajduje się na żadnej z opublikowanych niedawno list Instytutu.